Jak wiecie, od bardzo dawna jestem zwolenniczką mody na wysokich obrotach. Większość moich stylizacji powstaje z zamiłowania do glamour oraz odwagi w miksowaniu i zestawianiu różnych trendów, które niczym burza przychodzą i w szybkim tempie odchodzą. Jeśli mam ochotę na kolorowe futro, żabot albo super wysokie obcasy z wężowej skóry, nie boję się ich założyć nawet w najbardziej zaskakujących stylizacjach. Tzw. YOLO dressing („You only live once”) zwyczajnie wprawia mnie w doskonały nastrój 🙂 Przychodzą jednak takie dni (rzadko, ale jednak), w których nie zawsze jestem szaloną fashion victim, bo tak jak każda z Was, zwyczajnie nie mam ochoty, czasu, humoru na buszowanie w poszukiwaniu ekscentrycznych stylizacji. Czasami pod niektórymi postami z prostymi, wygodnymi i casualowymi stylizacjami piszecie: „Jess, nie postarałaś się!”, „Jess ta stylizacja jest nudna, kiedyś było ciekawiej!”. Każda z nas ma różne dni, ja 80% swoich stylizacji dopracowuję do perfekcji, ale czasami nadchodzą takie dni, że muszę odpocząć od niewygodnych szpilek i obcisłych sukienek…

Zazwyczaj staję wtedy oko w oko z takimi sytuacjami:

Pełna szafa i pustka w głowie – przypadek nr 1

Zdarza Wam się wstać rano, podreptać do szafy, otworzyć jej drzwi i stanąć twarzą w twarz z wieszakami pełnymi ubrań i dodatków, na które niekoniecznie macie tego dnia ochotę? Ten stan nazywam „czarną dziurą”. Przeszukiwanie półek nic nie da, kiedy w głowie nie kołaczą się żadne myśli związane ze stylizacją. Czarną dziurę zapełniam za pomocą sprawdzonych zestawów – latem szortów i totalnie prostych t-shirtów, jesienią i zimą klasycznymi jeansami i lekkim sweterkiem. Zajmują w garderobie miejsce z etykietką „na ratunek” 😉

IMG_2143

IMG_7870

 

 

Upały nie sprzyjają kreatywności – przypadek nr 2

Wakacje, upał (czterdzieści stopni w cieniu), nie chce Wam się ruszyć ręką ani nogą? Nic dziwnego, że w takich okolicznościach przyrody nie w głowie wymyślne zestawy, inspirowane sylwetkami z wybiegów. Spakowane po kokardkę walizki zawierają zazwyczaj jednak kilka niezawodnych letnich sukienek (w paski będą idealne!) i ukochane, lekko znoszone Birkenstocki, czy po prostu espadryle. Super wygoda na super upały!

10398686_772699062782635_556503619330807390_n

 

IMG_7419

IMG_6733

Processed with VSCOcam with f2 preset

Zakupy w centrum handlowym – przypadek nr 3

Jeśli wybieram się na mały shopping do centrum, lub rundkę po ulubionych butikach ukrytych w zakamarkach miasta, nie zakładam szpilek i spódnic na kole. Zakupy wymagają wygodnego i lekkiego stroju, w którym nie ugotuję się w garderobie – wybieram płaskie buty, luźnych spodni i małą, lekką torbę. Nie ma tu wielkiej filozofii, ale zawsze można dodać jakiś fajny dodatek np. designerskie okulary Celine, szczególnie, że podczas shoppingu wybieram „no make up”, aby nie ubrudzić ubrań (nie ma nic gorszego od białych koszul brudnych od podkładu w sklepach!).

IMG_7134

IMG_2265

IMG_2274

Zły dzień, czyli wstaję lewą nogę – przypadek nr 4

Przypadek nr 4 dotyczy nastroju. Bez dobrego samopoczucia nawet najbardziej luksusowe ubrania i akcesoria będą wyglądać na nas nieciekawie. Jak mówią niektórzy, uśmiech jest najpiękniejszą ozdobą kobiety 🙂 Czasem jednak, gdy wstanę lewą nogą, niewiele rzeczy jest w stanie poprawić mi humor (no może oprócz doskonałego lunchu na mieście z przyjaciółmi). Pełna szafa staje się wtedy otchłanią, w którą nie mam ochoty zbytnio się zapuszczać. Wiszące na wyciągnięcie ręki koszula w kratę i niezobowiązująca spódnica oraz leżące obok sneakersy są w takich momentach wybawieniem.

IMG_3735

Processed with VSCOcam with c1 preset

IMG_6824

Processed with VSCOcam with c1 preset

Moda to jednak na tyle wciągająca zabawa, że bez niej moje życie miałoby inne (raczej szare) barwy. Miłość do trendów i mody zawsze wraca!