Cześć! Łukasz Jakóbiak właśnie opublikował nowy odcinek 20m2, w którym wystąpiłam. Zobaczcie co się teraz u mnie dzieje, jaka jestem, nad czym pracuję. Bardzo ważnym faktem jest dla mnie obecnie rozwój Jemerced. Chcę skończyć z wizerunkiem szafiarki, pokazać ludziom, że my, dziewczyny z blogów, potrafimy nie tylko fotografować swoje stylizacje, ale także działać kreatywnie na różnych polach. Rozwinęłam Jemerced.com w stronę modową, dzięki której pokażę Wam nie tylko mój styl, ale również inspiracje, wywiady, sesje zdjęciowe, wideo, wpisy beauty, przeglądy shoppingowe, czy po prostu, informacje modowo-kulturalne. Po prawie pięciu latach prowadzenia bloga w jednym schemacie postanowiłam się rozwinąć i pójść do przodu. Przebudowałam stronę, zatrudniłam kilka kompetentnych osób z doświadczeniem do pomocy. Zaczynam współpracę z osobami,  które tak jak ja, mocno wierzą w powodzenie tego projektu. Postawiłam wszystko na jedną kartę, jako pierwsza… Udało się, Jemerced czyta codziennie coraz więcej osób! To dla mnie zaszczyt, że chcecie odwiedzać moją stronę i dalej przy mnie być! Nowych czytelników witam z serdecznym uśmiechem na twarzy, nawet nie wiecie jak mi miło.

Co do ostatnich „plotkowych” sensacji. Większość z nich to teksty wyssane z palca, przekręcone na sto sposobów, mające Was do mnie zniechęcić. Media boli to, że młoda dziewczyna-amatorka z Poznania potrafi zainteresować swoimi wpisami, czy stylizacjami setki tysięcy osób miesięcznie. Ogromne korporacje się denerwują i zastanawiają, dlaczego ludzie wolą oglądać amatorów, którzy założyli rozrywkowy kanał na youtube, niżeli kabarety w telewizji, czy oglądać blogerki, niż ich portale modowe. Dlaczego wolicie i co wolicie, Wy sami wiecie najlepiej i to do Was należy wybór!

Dziękuję Wam za to, że jesteście, ale błagam Was, nie dajcie się zmanipulować artykułami w serwisach plotkarskich na mój temat. Czy któraś z moich rzekomych wypowiedzi pojawiła się na fanpage lub blogu? Nie, nigdy! Są to rzeczy, niektóre napisane bez pomyślunku, niektóre przekornie pojawiające się na prywatnym profilu, czy w wiadomościach do ludzi, lubiących mieszać mnie z błotem. Tu Cię kochają, tam Cię nienawidzą, a ja chciałabym (trochę niedojrzale i naiwnie) być lubiana przez wszystkich. Muszę się jednak pogodzić z rzeczywitością, a pocieszam się, że największe gwiazdy z Hollywood mają hejterów („Celebrities read mean tweets” <- zobacz wideo) , haha. Skoro jednak taką wybrałam sobie drogę, to muszę się z nią zmierzyć z klasą. Przyznaję szczerze, ostatnio naprawdę mi to ciężko wychodzi. Ale mam dopiero 20 lat i uczę się funkcjonowania w świecie mediów. Błąd gramatyczny w języku angielskim? Trudno! Języki obce znam, nikomu nie muszę tego udowadniać, pół życia spędziłam za granicą, musiałam się z ludźmi dogadywać. Emocjonalne statusy? Nie mają sensu! Kiedy wybucham ze złości, powinnam krzyczeć w poduszkę w domu, albo biegać po lesie, a nie nerwowo i bez przemyślenia publikować wpisy na Facebooku… Zdaję sobie jednak z tego sprawę dopiero, kiedy ochłonę. I mimo że jestem silna, jestem też wrażliwą 20-latką, która obsesyjnie czyta wszystkie komentarze na swój temat i stresuje się negatywnymi wpisami. Z pewnością ktoś wyrwie z całego kontekstu jedno zdanie i napisze na tej podstawie kolejny żenujący artykuł. Trudno. Wiedzcie proszę, że tylko tutaj dowiecie się jaka naprawdę jestem. A teraz oglądajcie Łukasza!

P.S. Czekam niecierpliwie na Wasze komentarze pod tym wpisem. Obsesyjne odświeżanie bloga czas zacząć, haha 🙂

Miłej niedzieli, Wasza Jessy!